|
Autor: Dr hab. prof. UW Barbara Fatyga
Szczęśliwie początek roku akademickiego już za mną, więc nareszcie mogę spisać swoje wrażenia po krakowskim Kongresie Kultury. Bałam się, że w miarę upływu czasu zblakną one i spłowieją, ale jeszcze wczoraj, rozmawiając z magistrantami o tym wydarzeniu odczułam naprawdę wysoki przypływ adrenaliny. Wobec tego – co warto na początku zaznaczyć – uwagi, którymi pragnę się tutaj podzielić nie mają charakteru refleksji sine ira et studio. Wręcz przeciwnie – są zapisem absolutnie subiektywnych (co nie znaczy bynajmniej - irracjonalnych) odczuć. Warto też na początku wspomnieć, iż – podobnie jak każdy uczestnik Kongresu – miałam wgląd tylko w część tego co się na nim działo, bowiem sympozja odbywały się równolegle i trzeba było dokonywać dramatycznych wyborów. Niezależnie od wszystkiego uważam, że nie był to czas stracony, dowiedziałam się niemało o stanie współczesnej polskiej kultury (w szerokim znaczeniu tego słowa), chociaż ta wiedza już niekoniecznie mi się podoba. Poniższe dywagacje opierają się na wrażeniach i notatkach ze wszystkich sesji plenarnych; a ponadto z sympozjów: „Nowe konteksty dla sztuk wizualnych” (moderator: Anda Rottenberg); „Kompetencje kulturalne społeczeństwa…” (za długi tytuł!) moderowanego przez prof. Zbigniewa Kwiecińskiego, „Kultura w życiu codziennym Polaków. Jak trafić <pod strzechy>” (tytuł, jak i inne, narzucony oczywiście odgórnie, jest tak cudownie idiotyczny, że aż ideologiczny, moderowanego przez prof. Mariana Golkę) i „Kulturotwórcza rola mediów” (moderator Jacek Żakowski).
|
| |