od miesiąca przez łamy gazet, fora internetowe i prywatne spotkania przetaczają się dyskusje i glosy na temat kondycji polskiego trzeciego sektora. Poruszenie wywołał tekst Agnieszki Graff opublikowany w "Gazecie Wyborczej", dostępny tutaj:
http://wyborcza.pl/1,75515,7425493,Urzedasy__bez_serc__bez_ducha__Organizacje_pozarzadowe_.html.
Graff pisze, że zamiast społeczeństwa obywatelskiego mamy rozpaczliwe przejmowanie przez ngosy obowiązków, z których realizacji nie wywiązuje się państwo. I tak zamiast masowych ruchów społecznych istnieje w Polsce mnóstwo małych organizacji, silnie zbiurokratyzowanych i nastawionych na skuteczne wykorzystywanie grantów, a nie - na wypracowywanie i wcielanie w życie swoich ideałów. To właśnie nazywa Graff NGOizacją.
A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Czy w kulturze sytuacja wygląda podobnie? Z jakimi sytuacjami i postawami się stykacie? Jak wygląda stan kulturalnych ngosów?